Ustka


Ustka wzmiankowana już w XIV wieku przez lata była rybacką przystanią. Zmieniło się to pod koniec XIX wieku, kiedy to doprowadzono tu linię kolejową. Od tego momentu w Ustce pojawiało się coraz więcej turystów. Obecnie jest jednym z najlepszych i najpopularniejszych kurortów nad morzem.

Był okres, że bardzo się napaliłem, żeby na wakacje pojechać właśnie tam, nie do Władka, Łeby czy Sarbinowa. Ustka bardzo mnie urzekła przeglądając zdobyte na targach turystycznych katalogi. Od momentu kiedy zaspokoiłem swoje pragnienia i zaliczyłem to miejsce mija kilka lat. Na pewno od tego czasu troszkę się zmieniło (na plus oczywiście), ale rdzeń pozostał ten sam. Z czystym sumieniem dodaję ten post i z wielką chęcią wracam wspomnieniami do tamtych kilku chwil spędzonych z aparatem u ujścia Słupi. Ustka nazywana jest Letnią Stolicą Polski, wielokrotnie zdobywając ten tytuł w rankingach. Czy według Was na to zasługuje? Oceńcie to sami wchodząc w moją Wykadrowaną Ustkę.

Jesteśmy nad morzem, a co jest najważniejsze spędzając urlop w tym zakątku Polski? Piasek, woda i piękna pogoda. Nie zabraknie tego w Ustce. Tak, wiem, piasek jest na całym polskim wybrzeżu. Zgadza się, ale tutaj jest to coś. Ustecka plaża należy do tych najpiękniejszych co potwierdzają liczne rankingi (np. według Onetu Ustecka plaża już trzeci rok z rzędu jest numerem 1).







Będąc nad morzem zapewne większość z Was była na zachodzie słońca, prawda?

W pierwszy dzień nie miałem szczęścia na klasyczny zachód, ale te chmury stworzyły klimat. Kilka zrobionych zdjęć i trzeba było uciekać bo nadciągała burza i ulewa.





A że w Ustce nie byłem jeden dzień to miałem kolejne okazje złapać klasykę.




No i proszę, klasyczny, morski zachód słońca :)



A ilu z Was widziało na żywo wschód słońca? No właśnie, tutaj jesteście w mniejszości ;) No bo jak to, jestem na urlopie, chcę odpocząć a mam wstawać o 4-5 godzinie, tylko po to, żeby zobaczyć wschód słońca? Przecież to środek nocy a ja się dopiero niedawno położyłem. Czasem jednak warto się poświęcić. Raz, mamy dłuższy dzień a dwa - piękny widok. Wschód to jest magia, całkiem inne odczucia niż przy zachodzie - tam słońce się chowa i dzień się kończy, można iść spać (lub na imprezę jeśli ktoś tak woli). Gdy słońce wschodzi to dzień dopiero się budzi, robi się coraz cieplej, wspaniale...





Jest jeszcze jeden plus wstania wcześnie rano i wyjścia w Ustce na wschód słońca. Jak już to zrobicie to koniecznie udajcie się wtedy do Syrenki. Jest to chyba jedyny moment w ciągu dnia, kiedy można ją w całości i na spokojnie zobaczyć bez obmacujących ją rąk turystów. Wtedy też pierwsze promienie słońca zaczynają muskać jej nagie ciało - nikt wtedy nie przeszkadza w jej podziwianiu. 



W ciągu dnia przy Syrence można spotkać dziesiątki lub nawet setki osób jednocześnie a znaczna część z nich koniecznie chce pamiątkową fotkę i - wierząc w jej uzdrowicielską moc - złapać za pierś. W ciągu dnia, w pełnym słońcu, wygląda ona jednak najmniej okazale.

Jeśli nie wstaliście rano to warto wybrać się do niej o zachodnie. Ludzi jest od groma, ale znacznie mniej niż w ciągu dnia. Wieczorem nasza gwiazda wygląda zupełnie inaczej niż o świcie, lecz równie pięknie. Promienie słońca opierają się i ogrzewają jej nagie i wyświechtane turystycznie piersi.



Dlaczego pomnik syrenki w Ustce jest taki wyjątkowy? Wydaje mi się (chociaż coś mogło się zmienić), że poza Warszawą jest to jedyne miasto w Polsce, gdzie można ujrzeć taką syrenę. 
Według legendy dawno, dawno temu, na początku naszej ery syreny miały swoją wyspę, gdzie mieszkały. Pewnego tragicznego dnia, nie wiadomo dokładnie z jakiego powodu, wyspa została wchłonięta przez morze a syreny rozpierzchły się szukać nowego domu. Kilka z nich dopłynęło do Bałtyku - jedna osiadła na skałach w pobliżu Kopenhagi, druga dotarła do ujścia rzeki Słupi i tutaj została. Trzecia pozazdrościła swojej drugiej siostrze tak pięknego miejsca i płynęła dalej aż dotarła do ujścia Wisły, którą dopłynęła do miasta, które ją zauroczyły - do Warszawy.

Każda z syren ma również swoją własną legendę.

"Dawno, dawno temu, w starej Ustce mieszkała wdowa po mężu rybaku wraz z synem. Nie byli majętną rodziną, dlatego też syn postanowił wybrać się na łowy, aby móc utrzymać siebie oraz swoją ukochaną matkę. Wdowa wyszykowała syna na długą podróż i z bólem serca żegnała z plaży odpływający w głąb morza statek.Kobieta dzień po dniu wypatrywała swojego syna nad brzegiem Bałtyku. Niestety mijały kolejne tygodnie i miesiące, a statek wciąż nie pojawiał się na horyzoncie. Zrozpaczona wdowa z żalu, że syn podzielił los jej męża wypłakała sobie oczy i nie była zdolna do najmniejszej pracy. Całej sytuacji z bałtyckich fal przyglądała się Bryzga Rosowa, piękna syrena. Nie mogła znieść tego jak kobieta o dobrym sercu tak bardzo cierpi i postanowiła jej pomóc.Co dzień wyrzucała wdowie łososia, aby ta mogła się posilić i którego wątrobą kazała nacierać niewidome oczy Ustczanki. Uczynek syreny sprawił, że kobieta odzyskała wzrok i dzięki temu ujrzała zbliżający się do portu statek, na którego pokładzie był jej cały i zdrowy syn, z połowem tak bogatym, że już do końca życia niczego im nie brakowało. Od tamtej pory w herbie Ustki jest właśnie Bryzga Rosowa trzymająca w dłoniach łososia oraz żaglowiec, którym wdowi syn powrócił bezpiecznie do domu."


OK, zostawmy już w spokoju naszą uroczą i zmysłową damę i ruszajmy dalej bo Ustka to nie tylko syrenka.

Będąc już na plaży zajrzyjmy do dużo starszego niż pomnik symbolu miasta - do latarni morskiej


Na obiekt ten składa się ośmiokątna wieża o wysokości 19,5 m. oraz niewiele niższy budynek latarników. Latarnia powstała w 1892 roku. 


Podobno w latarni mieszka bardzo hałaśliwy duch, który jednak uspokaja się gdy wchodzą do niej turyści. Potwierdzić mogę, że ducha nie słyszałem, ale za to zobaczyłem z góry zacny widoczek :)



Zejdźmy z latarni, ale nie odchodźmy daleko. Przez lata Ustka była rybacką przystanią, więc musi posiadać port. Tak też jest, a co więcej, w Ustce funkcjonuje port rybacki oraz żeglarski. Początki tego rybackiego sięgają XIV wieku i był wtedy sercem ówczesnej wsi rybackiej. Port i nabrzeże jest wspaniałym miejscem do spacerów.



Jeśli lubicie dużo chodzić to warto wybrać się na drugą i zdecydowanie rzadziej odwiedzaną przez turystów stronę portu.  Z tej strony widać jednak w całości to turystyczne nabrzeże, więc na prawdę warto.








Port obsługuje statki turystyczne, jednostki sportowe oraz kutry i łodzie rybackie.


Można stąd również wypłynąć w głąb morza XVII-wiecznym galeonem lub łodzią wikingów, z czego i ja skorzystałem.




A tak wygląda wejście do portu z perspektywy morza.




Największą atrakcją portu są falochrony: wschodni i zachodni. Obecnie falochrony te potocznie nazywane są molem i taką też dodatkowo pełnią funkcję. 



Wschodnie molo jest zdecydowanie łatwiej dostępne dla turystów, więc i jest bardziej zatłoczone, tam też znajduje się Syrenka. 






Falochron zachodni, z racji tego, że znajduje się po drugiej stronie portu, jest rzadziej odwiedzany przez turystów a częściej przez wędkarzy.




Wzdłuż wschodniego wybrzeża rozciąga się nadmorska promenada, której łączna długość wynosi ponad 1100 metrów. Jeśli lubicie tętniące życiem miejsce to musicie się tam wybrać na spacer. Spotkacie tam ulicznych grajków i "artystów", możecie wstąpić do licznych restauracji, barów czy smażalni ryb. 


Jak już znudzi się "nadmorski" spacer i zwiedzanie to warto również wejść głębiej w miasto i pospacerować usteckimi uliczkami. Jak nie lubicie tłoku to wiadomo - wstać o świcie :)





Spacerując tak traficie na prawdziwą perełkę - Dawną Osadę Rybacką, czyli zabudowę szachulcową. Są to piękne domy z przełomu XIX i XX wieku.




Jak już pozwiedzacie Ustkę to co dalej? Wtedy to już można z czystym sumieniem położyć się na plaży, odpocząć i się trochę posmażyć. Można również wybrać się nieco dalej, do Słowińskiego Parku Narodowego i na Ruchome Wydmy (kliknij).



           



Podobał Ci się artykuł? Warto go przeczytać? Zostaw komentarz i podziel się ze swoimi znajomymi.


Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich kopiowanie i wykorzystywanie bez mojej zgody (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

Komentarze